Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Maxwell Ingart
Rudy praktykant
Dołączył: 23 Lut 2007
Posty: 1831
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Pon 19:27, 26 Mar 2007 Temat postu: Korytarz przed salą. |
|
|
Maxwell usiadł na parapecie. Właścicie to zawsze siadał na parapetach. Siadał i czekał, nie wiedząc co pierwsze do niego przyjdzie - zmiłowanie pańskie, apokalipsa czy lekcja.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
 |
Moira Agrus
Hufflepuff
Dołączył: 24 Mar 2007
Posty: 254
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Pon 19:30, 26 Mar 2007 Temat postu: |
|
|
Wyszła zza rogu. Przelotnie spojrzała na jakiegoś chłopaka na parapecie, po czym oparła się o ścianę niedaleko. Spojrzała na zegarek i westchnęła.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Maxwell Ingart
Rudy praktykant
Dołączył: 23 Lut 2007
Posty: 1831
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Pon 19:36, 26 Mar 2007 Temat postu: |
|
|
Spojrzał na puchonkę z szelmowskim uśmiechem osoby, która przeczekała wiele lekcji w ten sposób i bardzo żałuje, że nie zabrała planszy do szachów albo gitary.
- Moje wewnętrzne oko mówi mi, że nie mamy na co czekać.
Zastanowił się.
- Choć rzeczywiście, moje oceny z wróżbiarstwa świadczą przeciw niemu.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Ian Murray
Ravenclaw
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 804
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Vale Sansretour
|
Wysłany: Pon 19:38, 26 Mar 2007 Temat postu: |
|
|
Za Puchonką wszedł Ian.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Maxwell Ingart
Rudy praktykant
Dołączył: 23 Lut 2007
Posty: 1831
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Pon 19:44, 26 Mar 2007 Temat postu: |
|
|
Kiwnął koledze głową. Z pozytywnym uśmiechem pełnym obietnicy zaczynającej się na "C", a kończącej na "A".
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Ian Murray
Ravenclaw
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 804
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Vale Sansretour
|
Wysłany: Pon 19:47, 26 Mar 2007 Temat postu: |
|
|
Krukon również się uśmiechnął...
Naprawdę dał radę? Po tym, co usłyszał od Lucy?
Niby nie obiecywali sobie absolutnej szczerości, a on w zamian za - jak przypuszczał - prawdziwe historie dał garstkę rodzinnych opowieści, raczej legend, ale inaczej patrzył na pogodnego Maxwella, wiedząc o próbie otrucia.
A może to mała Vivian zmyślała? W tym wieku niektóre dzieci mylą jeszcze prawdę z wyobrażaniem sobie różnych rzeczy.
Lawinia przynajmniej była uczciwa.
A co, jeśli nie była?
- Nie ma lekcji? - zapytał.
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Ian Murray dnia Pon 19:51, 26 Mar 2007, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Moira Agrus
Hufflepuff
Dołączył: 24 Mar 2007
Posty: 254
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Pon 19:50, 26 Mar 2007 Temat postu: |
|
|
[wybaczta, że znowu tak spóźniona ^^']
-Wydaje mi się, że twoje wewnętrzne oko chyba jednak tym razem jednak się nie myli. - mruknęła po chwili. - I to nawet nie chyba, a na pewno - dorzuciła po tym, jak ponownie spojrzała na zegarek.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Maxwell Ingart
Rudy praktykant
Dołączył: 23 Lut 2007
Posty: 1831
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Pon 19:52, 26 Mar 2007 Temat postu: |
|
|
- Nie, raczej nie. Odsiedzimy przepisowo do pełnej godziny i idę dręczyć numerologię.
Widział niepokój w Ianie, ale nie pytał, wychodząc z założenia, że magomedyk sam mówi kiedy chce i o czym chce.
Znów uśmiechnął się do Puchonki.
- Może jednak będzie ze mnie wróż, kto wie.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Moira Agrus
Hufflepuff
Dołączył: 24 Mar 2007
Posty: 254
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Pon 19:57, 26 Mar 2007 Temat postu: |
|
|
-Postawisz mi kiedyś tarota? - zapytała uśmiechając się lekko - Ja jakoś nigdy nie umiałam. O ja głupia - klepnęła się w czoło. - Nie przedstawiłam się chyba, prawda? - Zastanowiła się przez moment. - Moira Agrus jestem - również się uśmiechnęła i wyciągnęła dłoń do chłopaka.
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Moira Agrus dnia Pon 20:11, 26 Mar 2007, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Maxwell Ingart
Rudy praktykant
Dołączył: 23 Lut 2007
Posty: 1831
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Pon 20:02, 26 Mar 2007 Temat postu: |
|
|
- Maxwell Ingart.
Uścisnął dłoń i już jej nie puścił. Odwrócił za to wewnętrzną stroną do góry z miną godną Nostaramusa.
- Tarota nie stawiam, za to specjalizuję się we wróżeniu z ręki.
Jego ton sugerował, że tyle z tym wróżeniem ma wspólnego co strażak z nurkowaniem
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Moira Agrus
Hufflepuff
Dołączył: 24 Mar 2007
Posty: 254
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Pon 20:08, 26 Mar 2007 Temat postu: |
|
|
Nie wyrwała ręki, ciekawa co nastąpi.
-Doprawdy? Jak pierwsza usługa gratis, to śmiało. Wróż. - uśmiechnęła się jeszcze szerzej.
Co prawda rzadko miała styczność z Krukonami, ale tego zaczynała lubić. I nawet nie miała ochoty spojrzeć na zegarek, chociaż miała wrażenie, że już spokojnie mogliby stąd iść.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Ian Murray
Ravenclaw
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 804
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Vale Sansretour
|
Wysłany: Pon 20:14, 26 Mar 2007 Temat postu: |
|
|
Ian przyglądał się przedstawieniu z ponurą miną. Ciekawe, co on zobaczyłby na dłoni Maxwella.
Hm, niech no spojrzę... niezmącona pogoda ducha. Dość optymistyczne nastawienie do życia. Niewyraźne, krzywe linie... wiele ponurych tajemnic.
Można mieć dość własnych sekretów, ale nigdy nie cudzych.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Maxwell Ingart
Rudy praktykant
Dołączył: 23 Lut 2007
Posty: 1831
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Pon 20:21, 26 Mar 2007 Temat postu: |
|
|
Teatralnym gestem przyłożył drugą ze swych dłoni do czoła i rozpoczął uważne studiowanie linii papilarnych Moiry.
- A zatem... widzę dłoń. Jest to dłoń o pięciu palcach, o tak, niewątpliwie. Należy, co wyczuwam dzięki zagłębieniu na początku linii życia - z rozmysłem wskazał linię głowy - do młodej, urodziwej niewiasty. Wzgórek Jowisza ukazuje, że jest to dama z Hufflepuffu, co kontynuowane przez nadgarstek sugeruje, iż posiada ona wybitne cechy charakteru takie jak pomocność innym, szczerość i pogodę ducha, co także odbija się w jej ogólnej aparycji.
Chłopak był bezczelny, szelmowski, zbyt pewny siebie. Kontynuował.
- Co zaś się tyczy linii losu, to dostrzegam w niej wyraźne przecięcie. Nieskromnie przyznam, że zapewne spowodowane moją osobą i tym, że jako zapłaty oczekuję blaszki ciasta, które urocza właścicielka tej oto gładkiej dłoni, zapewne mi upiecze, gdyż potrafi, jako obeznana w sztuce kulinarnej.
Wyszczerzył do Moiry zęby.
- Zwrotów i reklamacji nie przyjmujemy - uprzedził.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Moira Agrus
Hufflepuff
Dołączył: 24 Mar 2007
Posty: 254
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Pon 20:30, 26 Mar 2007 Temat postu: |
|
|
W czasie, gdy chłopak ze skupieniem przyglądał się jej dłoni i opowiadał jakieś bzdury, ona próbowała się nie roześmiać i kiwała głową, na znak, że rozumie i niech mówi dalej. Wcale jej nie przeszkadzało, że zachowywał się nieco bezczelnie, ba! podobało jej się to. Potem spojrzała na niego z uznaniem i niby wielce tym przejęta powiedziała:
- Och, nigdy bym się nie spodziewała, że kiedyś trafię na tak dobrego wróżbitę. Niesamowite. - pokręciła z niedowierzaniem głową. Tekstu o tym, że jest rzekomo urodziwa nie skomentowała. Przez chwilę analizowała jeszcze słowa chłopaka po czym westchnęła. - Ale ja chyba jednak nie umiem piec. Przynajmniej nigdy więcej nie próbowałam po tym jak spaliłam jakieś ciasto. Tylko nie pamiętam jakie... - zamyśliła się.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Ian Murray
Ravenclaw
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 804
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Vale Sansretour
|
Wysłany: Pon 20:33, 26 Mar 2007 Temat postu: |
|
|
- Zwędź jakieś z kuchni - zaproponował Murray konspiracyjnym szeptem.
Wstał, poprawiając pasek torby.
- To ja już pójdę.
Skinął im głową na pożegnanie i wyszedł z korytarza.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|